Zrozumienie procesu treningowego czołowych zawodników to jeden z najskuteczniejszych sposobów na rozwój własnej wiedzy o bieganiu. W polskiej przestrzeni internetowej wciąż rzadko mamy okazję zderzyć teorię z praktyką w tak bezpośredniej i rzetelnej formie. Właśnie w tym celu rozwijamy projekt RACE PACE Mastermind – zależy nam na tworzeniu środowiska, w którym twarde dane z dzienniczków treningowych spotykają się z otwartą dyskusją.

Niedawny webinar z udziałem Andrzeja Witka udowodnił, że takie merytoryczne podejście ma duży sens. Zamiast ogólników i powtarzania utartych schematów, otrzymaliśmy wnikliwą analizę tego, jak na przestrzeni kilkunastu lat zmieniało się podejście Andrzeja do królewskiego dystansu. Opowiadał on o przełomowych rozwiązaniach wprowadzanych na różnych etapach kariery, w tym o inspiracjach zagraniczną myślą szkoleniową i adaptacji do nowych technologii.

Aby jak najlepiej oddać analityczny charakter tego spotkania, wybraliśmy pięć bardzo obszernych cytatów. Stanowią one dosłowny zapis kluczowych myśli Andrzeja dotyczących ewolucji jego metodyki treningowej:

1. O wczesnej stagnacji i inspiracji szkołą Renato Canovy:

„Po tym pierwszym okresie takiej progresji, gdzie wszystko wydaje się łatwe, bo wystarczy po prostu biegać więcej, żeby być lepszym zawodnikiem, trafiłem na taki poziom gdzieś tam w okolice 2:40 i nagle zrobiło się ciężko. Przesuwanie dalej zrobiło się problemem. No i to był taki moment, gdzie zainspirowałem się bardzo treningiem Renato Canovy. Myślę, że w naszym gronie tutaj osób, które są mocno wkręcone właśnie w trenowanie jest to postać na pewno znana. I jeśli chodzi o bloki wytrzymałościowe, to szczegółowo za chwilę do nich przejdę. Natomiast był to taki moment, który pozwolił mi wejść na poziom 2:40, okolice 2:30”.

2. O wycieńczających blokach wytrzymałościowych i adaptacji organizmu:

„To oczywiście na schemacie wygląda banalnie, ale odkrycie tego nie było takie proste, nie było intuicyjne, ponieważ lepiej teoretycznie było robić ten górny schemat, bo tak robiliśmy akcent, odpoczywaliśmy dwa dni, robiliśmy akcent znowu dobrej jakości, odpoczynek i mogliśmy zrobić longa w miarę świeżo i przejście na ten drugi system, czyli dwa dni spokojne, akcent, dwa spokojne i to, co działo się właśnie w weekend, czyli taki blok wytrzymałościowy, było zarąbiście trudne do przetrwania.

Czyli w sobotę robiło się bardzo mocny bieg progowy i dodatkowo na to dochodziła taka nakładka, bardzo często dietetyczna, w której nie jadło się węglowodanów. Po prostu po treningu sobotnim, po sobotnim akcencie w ogóle nie spożywało się węglowodanów, tylko białka i tłuszcze. No i w niedzielę wychodziło się na longa. I jak możecie sobie wyobrazić, od 5. km tego longa po prostu człowiek był już skonany i samo przetrwanie po prostu tego długiego biegu niedzielnego było sporym wyzwaniem, więc to było nieintuicyjne, bo się wydawało, że po prostu zabija się jakość tego długiego treningu niedzielnego. Ale efektem tego, wykonanie takich czterech, sześciu bloków w przygotowaniu maratońskim było to, że naprawdę maratończycy robili się mega odporni na takie zużycie mięśniowe i energetyczne, które w tamtych czasach było bardzo dużym problemem”.

3. O treningu siłowym jako kluczowym czynniku wyjścia z kolejnego martwego punktu:

„I nastał rok 2019 i wtedy nastąpił drugi taki bardzo duży, przełomowy moment w moim treningu, kiedy wprowadziłem trening siłowy. I oczywiście, jak ja teraz mówię, że wprowadziłem trening siłowy, to to brzmi banalnie po prostu. Jakby ktoś powiedział: no proste jak budowa cepa, nic skomplikowanego, trening siłowy jest ważny. I oczywiście z perspektywy tych bieżących lat teraz i tego, jak mamy świadomość treningową, to jest oczywiste, ale uwierzcie mi, że w latach 2010–2015 i nawet tych późniejszych, po prostu biegacze długodystansowi nie dotykali się do ciężarów. Ciężary to było dla ciężarowców, a dla biegaczy miało być bieganie i tego się nie robiło, i to był absolutny game changer, który przesunął mnie wtedy z okolic poziomu 2:30 na wynik 2:23 i chyba najlepiej wspominam tamten moment, bo po prostu ja już byłem na takim etapie, że trochę przestałem wierzyć w to, że ja złamię te 140 minut, a ten trening siłowy wtedy w ogóle zmienił mnie jako zawodnika bardzo, bardzo mocno”.

4. O radykalnej zmianie struktury, skróceniu BPS-u i zagęszczeniu akcentów:

„Natomiast to, co zaczęło się dziać właśnie od momentu, kiedy pojawiła się technologia i co ja wdrożyłem w 23. roku, to było skrócenie przygotowań z okolic 20 tygodni na 14, 12 tygodni. […] Czyli jak mieliśmy cały program maratoński, który trwał 20 tygodni, to tę samą ilość akcentów udało się zapakować w program, który trwał około 13 tygodni. Nie zmieniamy liczby akcentów, ale skracamy program treningowy i to spowodowało, że przygotowania maratońskie zrobiły się dużo bardziej agresywne.

One się skróciły, ale zrobiły się dużo bardziej agresywne. I kiedyś w ogóle ta myśl, myślę, że wraca jeszcze, natomiast jest coraz bardziej, słabo się zestarzała, że dobry maratończyk jest w stanie pobiec maksymalnie dwa maratony w ciągu roku, że na więcej nie jest w stanie się przygotować. Taka mądrość ludowa krążyła wśród biegaczy i ona miała swoje uzasadnienie. Natomiast fakt tego, że w tej chwili jesteśmy w stanie te programy skrócić i robić bardzo efektywnie, i ta technologia pozwala nam szybciej dochodzić do siebie po mocnych jednostkach, powoduje, że dobrzy zawodnicy potrafią biegać więcej mocnych maratonów”.

5. O dawnych realiach sprzętowych i odsuwaniu progu zmęczenia we współczesnym maratonie:

„No i nie sposób tutaj jest nie wspomnieć o karbonie, który się pojawił w latach 2021, 22 już był popularny i można oczywiście się krzywić i mówić: »a no, wszyscy o tym karbonie«, ale fakty są takie, że przed erą karbonu, żeby przygotować się do maratonu, należało nabyć zarąbistą odporność mięśniową, żeby po prostu przetrwać ten dystans. Jeżeli ktoś biegał w tamtych latach, to naprawdę ta ściana mityczna na 30. km to nie była jakaś ściema. Po prostu ludzie naprawdę kończyli maraton, maszerując albo rezygnując z dalszego biegu, bo po prostu byli rozwaleni mięśniowo i żeby przygotować organizm do tego rozwalenia mięśniowego, programy maratońskie były bardzo długie. […]

Tutaj jeszcze wynotowałem też kilometraż. On jest mniej istotny, ale on też odnosi się do tego, że po prostu kiedyś naprawdę trzeba było spędzić bardzo dużą liczbę kilometrów biegając po to, żeby być odpornym na to zmęczenie, które się pojawia właśnie podczas maratonu. Natomiast w tej chwili ten poziom takiego krytycznego zmęczenia mięśniowego jest odsunięty na dużo późniejszy moment w maratonie”.

Powyższe cytaty to zaledwie ułamek wiedzy, jaką Andrzej przekazał podczas spotkania. W pełnym zapisie webinaru pojawia się znacznie więcej merytorycznych wątków. Dowiecie się z niego chociażby o szczegółach najnowszego programu maratońskiego realizowanego pod okiem trenera Jacka Tyczyńskiego, o elementach, które w tych przygotowaniach zaskoczyły ich na plus, oraz o tym, co niestety po drodze zepsuli. Andrzej tłumaczy również, jak specyficzny i płaski trening maratoński wpisuje się w szerszy kontekst jego docelowych startów w biegach górskich. Nie zabrakło też powrotu do przeszłości i opowieści o młodzieńczych eksperymentach z parametrem VO2 max czy treningu metodą Danielsa.

Zdecydowanie warto wysłuchać tego nagrania od pierwszej do ostatniej minuty, aby ułożyć sobie w głowie pełny obraz tej fascynującej, biegowej ewolucji. Jeżeli interesuje Cię głębsze spojrzenie na metodykę i szukasz przestrzeni do merytorycznej dyskusji, zapraszamy do strefy RACE PACE Mastermind.

Dołączając do grupy już dziś, zyskujesz natychmiastowy dostęp do pełnego nagrania z Andrzejem, a także do bazy 12 dotychczasowych webinarów oraz dziesiątek szczegółowych artykułów pisanych przez specjalistów. To sprawdzona, oparta na wieloletniej praktyce wiedza, która pomoże Ci trenować mądrzej.

Zachęcamy do wspólnego rozwoju – widzimy się w środku!