Kwiecień to miesiąc Mistrzostw Polski. Na pierwszy ogień do walki o blaszki krajowego czempionatu ruszają maratończycy. Już w ten weekend podczas DOZ Łódź Maraton poznamy nowych mistrzów i mistrzynie Polski na królewskim dystansie. To doskonała okazja, żeby trochę podkręcić sobie tętno śledząc wyniki, dlatego oficjalnie ogłaszamy: typowanie w naszym typerze odpaliło! Zanim jednak wrzucicie swoje pewniaczki, weźmy na tapet to, co czeka nas na łódzkich ulicach.

Ustalmy to już na starcie: nie jest tajemnicą, że mistrzostwa Polski w biegach ulicznych na najdłuższych dystansach od lat nie cieszą się statusem imprezy, dla której rzuca się wszystko. Wśród kibiców często słychać narzekania, że stawka nie urywa przysłowiowej części ciała, medale MP nie przyciągają absolutnego topu, a najmocniejsze nazwiska wolą zagraniczne, komercyjne starty (i trudno im się dziwić – z czegoś w końcu trzeba żyć).

Prawdziwy problem z mistrzostwami leży jednak głównie w tym, że nasza elita biegów długich to bardzo zacne, ale niezwykle wąskie grono. Brakuje nam szerokiego zaplecza i stąd od lat efekt zawodu listami startowymi, z których realnie wypada raptem kilku mocnych biegaczy.

Ale hej, odłóżmy marudzenie na bok! W niczym nie przeszkadza to przecież, żeby szczerze jarać się rywalizacją naszych „lokalnych bohaterów”. Każdy zawodnik na trasie to inna historia, inne zawirowania kariery i osobny plan treningowy. Wystarczy trochę pogrzebać w ich biegowym CV, żeby wyłapać smaczki pozwalające świetnie bawić się kibicowaniem. W końcu w sporcie chodzi o emocje i sentymenty, a nie tylko czyste cyferki na zegarze. Spójrzmy na naszą rodzimą piłkę nożną – stadiony Ekstraklasy pękają w szwach, kibice zdzierają gardła, choć w Europie od lat dostajemy głównie bęcki. W bieganiu też można, a nawet trzeba, kibicować sercem!

Kaczor wjeżdża po złoto? (pod nieobecność Nowickiego)

W rywalizacji panów (22 śmiałków) pod nieobecność Adama Nowickiego żelaznym kandydatem do zwycięstwa wydaje się być Mateusz Kaczor. Dla Mateusza to drugi maraton pod skrzydłami nowego trenera, Mikołaja Raczyńskiego. Ich lutowy debiut w Sevilli i czas 2:12:18 można uznać za lekki niedosyt (szczególnie że życiówka Kaczora z tej samej trasy to o niebo lepsze 2:09:35). Mateusz ma jednak z Łodzią pewne rachunki do wyrównania – rok temu wykręcił tu 2:17:00. Pytanie brzmi: czy tym razem reszta stawki będzie oglądać tylko jego plecy? Ja znalazłbym jednego kandydata do roli „czarnego konia” 😉

Warto dodać, że tytułu nie obroni Arek Gardzielewski. Arek oficjalnie zawiesił buty na kołku, jeśli chodzi o ściganie się „na siebie”, i teraz z powodzeniem spełnia się w roli luksusowego zająca – całkiem niedawno o mały włos nie dowiózł Eli Glinki do rekordu Polski w połówce!

Panowie zgłoszeni do MP:

  • BARDZIŃSKI Rafał,
  • BORATYŃSKI Dariusz,
  • BUCZYŃSKI Arkadiusz,
  • CIEPŁAK Marcin,
  • DAJNOWSKI Mateusz,
  • DOMIN Łukasz,
  • DZIEKOŃSKI Tadeusz,
  • GARBOWSKI Krzysztof,
  • IWANICKI Michał,
  • KACZOR Mateusz,
  • MIKULSKI Tomasz,
  • OLEJARZ Artur,
  • OWCZAREK Norbert,
  • PAWŁOWSKI Tomasz,
  • PYSZEL Florian,
  • ROGIEWICZ Andrzej,
  • ROSIŃSKI Zbigniew,
  • SĄDKIEWICZ Roman,
  • SZABLICKI Aleksy,
  • WALCZEWSKI Michał,
  • WITKOWSKI Paweł,
  • ŻAKOWSKI Adrian.

Mazek broni tronu w starciu z mocną ekipą

Wśród pań na starcie zamelduje się 9 zawodniczek. Złota sprzed roku broni Emilia Mazek. Rywalki jednak na pewno nie przyjadą do Łodzi na wycieczkę krajoznawczą – na trasie zobaczymy m.in. Monikę Jackiewicz i Annę Bańkowską, które Emilia rok temu zostawiła w pokonanym polu na ulicach Warszawy. Do tego mocnego miksu trzeba oczywiście dorzucić zawsze groźną i ograną w wielkich bojach Izabelę Paszkiewicz. Tu wbrew pozorom może wydarzyć się więcej niż w męskiej rywalizacji.

Panie zgłoszone do MP:

  • BAŃKOWSKA Anna,
  • JACKIEWICZ Monika,
  • KONOPKO Joanna,
  • KORNIEWICZ-KWINTA Katarzyna,
  • ŁUKASIK Joanna, MAZEK Emilia,
  • PASZKIEWICZ Izabela,
  • PAWLIKOWSKA Anna,
  • ZAWŁOCKA Joanna.

(Mała uwaga: w samym DOZ Łódź Maratonie weźmie udział także wielu innych mocnych zawodników z zagranicy, ale oni nas w kontekście medali MP absolutnie nie interesują).

Między nami a organizatorami, czyli czas na pochwałę

Zanim przejdziemy do konkretów typerowych, winny Wam jestem małe wyjaśnienie. Po moim podcaście o Koronie Polskich Maratonów, w którym „rykoszetem” (ale jednak!) oberwało się Łodzi, wymieniłem kilka kurtuazyjnych maili z organizatorem. Jak się domyślacie nie chodziło o adres dla kuriera, który miałby mi dostarczyć bukiet róż, a atmosfera była… gęsta. Jednak chcę być w tym wszystkim sprawiedliwy, a dziś sprawiedliwość nakazuje mi zdjąć czapkę z głowy.

Szanowne grono organizatorskie z Łodzi odwaliło kawał dobrej roboty, przygotowując fantastyczne nagrody na tę edycję. Taki kierunek – konkretne pieniądze i docenienie wysiłku – to gruby oręż w walce o to, by przywrócić imprezom mistrzowskim należny im prestiż. Z mojej strony za ten ruch leci duże chapeaux-bas!

Podkręć emocje – wbijaj do Typera!

Jeśli chcecie, by niedzielny maraton oglądało się z wypiekami na twarzy niczym dobry thriller, zapraszamy do naszej zabawy!

Ważny haczyk: W naszym typerze obstawiamy wyłącznie kolejność zawodników i zawodniczek zgłoszonych do Mistrzostw Polski (nie bierzemy pod uwagę klasyfikacji generalnej z uwzględnieniem zagranicznej elity).

Kto Waszym zdaniem zgarnie złoto w Łodzi? Czekamy na Wasze typy!!